Portret użytkownika rokoski

Czas na smardze. Może na początek mały wstęp żeby wiedzieć o czym mowa... http://herbarium.usu.edu/fungi/FunFacts/Polish/MorelsPL.htm
Dla tych co nie czytali linku lub czytali za szybko wklejam najważniejszą linijkę ;p Świeże smardze można kupić za $20 do $24 za funt ($40 do $50 za kilogram) przy piątkowym kursie to 130,8 - 163,5 PLN za kilo.
Smardze to bardzo psikuśne grzybki, są pod ścisłą ochroną i nie wolno ich zrywać( leśnicy też muszą z czegoś żyć :). Piszę to żeby taki Yash albo Cupek wiedział że w Milowickim lasku rośnie prawdziwe złoto. Smardze smakują na pograniczu borowika i pieczarki nie wiem co w nich ludzie widzą, może te ze stanów są nieco inne, chociaż wygladają tak samo. Smardze łatwo wchłaniają trujące związki z gleby. Część smardzów jest mocno trująca nie polecam ich wcinać.
Trudno je znaleźć bo sie dobrze kamuflują, rosną w małych skupiskach, najlepiej chodzić podczas zmroku i świecić latarką bo dobrze odbijają światło.

Chrońmy nasz lasek bo co roku w nim jest więcej śmieci.
Nie zrywajcie smardzów, ale zróbcie zdjęcie. No jeden do jajecznicy nie zaszkodzi ;p

10 sekund szukania, 2 grzybki, 100 gram, 15 zeta ;p

W kupie siła. No może nie dosłownie ;)